sobota, 31 sierpnia 2013

I'M SORRY.

Blog zawieszony.
Przepraszam że to zrobiłam ale musiałam.
Uznałam że nie dam rady pisać trzech blogów jednocześnie.
Postanowiłam więc że napiszę je po kolei.
Teraz skończę historie Harrego i Charlie
W drugiej kolejności zajmę się Jessy
A na sam koniec zostawię sobie tego bloga.
Przepraszam ale nie podołam tak
trudnemu zadaniu.

Ważne: Nie porzucajcie tych blogów bo na pewno je dokończę, tylko osobno a nie wszystkie naraz.
Jeszcze raz przepraszam, ale muszę zająć się szkołą - Liceum - A nie pisaniem blogów. Niestety nauka jest ważniejsza od przyjemności : ((

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Rozdział 1.

Wszyscy z niecierpliwością wyczekiwaliśmy na przyjazd Carly. Mama chciała poznać jej chłopaka który jak się okazało przyjedzie z nią, ja jednak tęskniłam za siostrą. Z naszymi wiecznymi kłótniami i godzeniem się po pięciu minutach. Za wypadami na zakupy czy do kina... Za wszystkim...
Nagle w domu rozległ się dźwięk dzwonka. Wiedziałam że to na pewno ona. Szybko zbiegłam po schodach i skierowałam się w stronę wejścia.
Energicznym ruchem otworzyłam drzwi...
- Ale się za tobą stęskniłam! - Krzyknęłam nie zwracając uwagi na to do kogo mówię
- Ja za tobą też Lissy - Usłyszałam męski głos.
Dopiero teraz zauważyłam że w drzwiach nie ma Carly. Był tylko Stefan - Nasz ogrodnik
- Powiesz mamie że nie mogę przyjść w sobotę?  - Zapytał
- Jasne nie ma sprawy - Westchnęłam
- Dzięki... to do zobaczenie Liss - Powiedział i odszedł
- Cześć Stefan - Westchnęłam do siebie.
Usiadłam na kanapie i czekałam aż dzwonek zadzwoni ponownie. Siedziałam już kilka godzin, na zewnątrz robiło się coraz ciemniej. Dzwonek zadzwonił. Tym razem to byłam na 100% pewna że to moja sis.
- No nareszcie - Powiedziałam lekko poddenerwowana - Dłużej się nie dało?
- Dłużej? - Przede mną stał zdziwiony listonosz - Jest 18:00 zawsze o tej przychodzę - Podał mi listy
- No tak przepraszam... dowiedzenia - Zamknęłam mu drzwi przed nosem.
Ledwo zdążyłam dojść do stołu i odłożyć listy a dzwonek zadzwonił po raz trzeci.
Tym razem wściekła podeszłam do drzwi i szybkim ruchem je otworzyłam.
- Co wam się tak wszystkim udzieliło? Ja tu na siostrę czekam - Podniosłam lekko głos
- Melisa - Usłyszałam głos siostry i cichy chichot za jej plecami
- Nareszcie - Przytuliłam siostrę - Nawet nie wiesz jak się stęskniłam
Wypuściłam siostrę z uścisku i wpuściłam ją do środka. Pamiętacie tajemniczy chichot z przed chwili. Okazało się że to Harry. Chłopak Carly. Moja siostra zawsze miała dobry gust do facetów, ale gdy zobaczyłam Harrego od razu poczułam jak na mojej twarzy pojawiają się dwa czerwone rumieńce. Nie chciałam żeby zauważyli więc powiedziałam że idę po mamę i zniknęłam na górze.
Po drodze wstąpiłam do łazienki. Byłam czerwona jak burak. Szybko obmyłam twarz zimną wodą i wyszłam z łazienki.
Po kilku minutach schodziłam po schodach w towarzystwie mamy.
- Mamo - Carly podbiegła do naszej rodzicielki i mocno ją uścisnęła - Poznajcie Harrego - Pokazała na wysokiego bruneta
- Dobry wieczór - Przywitał się
- Dobry wieczór - Odpowiedziała mama
- Harry to jest moja mama - Pokazała na kobietę a to jest moja młodsza siostrzyczka - Poczochrała mi włosy więc ja odwdzięczyłam się jej tym samym.
- Cześć - Powiedział chłopak posyłając mi ciepły uśmiech
- Cześć - Nie dałam po sobie poznać że jestem mega zestresowana... w sumie to zawsze tak jest przy chłopakach
Wszyscy poszliśmy do salonu. Rozmowa kleiła się świetnie... do czasu... kiedy mama i Carls wyszły do kuchni po deser zapanowała grobowa cisza. Niezręczna cisza, właśnie tego się obawiałam. Chciałam jakoś zacząć rozmowę niestety nie wiedziałam jak. Na szczęście Harry mnie wyręczył.
- Stało się coś? - Zapytał lekko zmartwiony - Wyglądasz na zestresowaną
Czyli że zauważył.
- Nie... to znaczy... - Zacięłam się - Wydaje ci się - Dodałam pośpiesznie i nawet wysiliłam się na lekki uśmiech. Jednak cały czas nie patrzyłam na chłopaka
- No cóż możliwe - Westchnął
Jezu!!! Ta rozmowa to żenada głównie z mojego powodu. W ogóle nie wiem o czym mam z nim gadać.
- Właściwie to jak poznałeś Carly? - Zapytałam tylko po to by zacząć jakoś rozmowę
- Oblała mnie koktajlem - Zaśmiał się
- Co? - Wybuchłam głośnym śmiechem wyobrażając sobie chłopaka całego w truskawkowym koktajlu - Interesujące. Gdzie ona jest muszę jej pogratulować - Rozejrzałam się za siostrą
- No wiesz - Oburzył się - To nie było fajne - Zaśmiał się
 - Ale nie mogę sobie ciebie wyobrazić z różowym shake`iem na włosach haha... - Cały czas się śmiałam
- Zapewniam że wyglądałem świetnie haha...- Nareszcie rozmowa się rozkręciła
Do salonu wróciła reszta towarzystwa
- No widzę że rozmowa się klei - Powiedziała moja sis z szerokim uśmiechem - Ale pamiętaj Liss, to mój chłopak - Cmoknęła chłopaka w policzek i usiadła obok
- Jasne - Zaśmiałam się - Ja i tak mam dość facetów ever - Założyłam nogę na nogę i oparłam się na kanapie
- Oo.. nie przesadzaj - Machnęła ręką - Obiecuje ci że w Londynie ci jakiegoś znajdę
- Chcesz żebym się rozmyśliła i została w domu - Uniosłam lekko jedną brew
Carly pokazała mi język z Harry się zaśmiał.
Cała rodzinka siedziała na dole ja jednak oznajmiłam że idę do siebie bo jestem zmęczona. Była godzina 23:23. Położyłam się do łóżka i próbowałam zasnąć. Godziny mijały ale ja pomimo tego że byłam zmęczona nie mogłam spać. Uznałam że przyda mi się mały spacer nocą. Wiem że tak nie można... policja mnie złapie i takie tam, ale do odważnych świat należy. Ubrałam beżowy trochę zadurzy na mnie sweterek i czarne leginsy i cicho szłam po schodach. przy drzwiach ubrałam moje zniszczone czarne martensy i uszłam na zewnątrz. Nie zdążyłam zrobić dwóch kroków kiedy na kogoś wpadłam. What?
- Sorry - Powiedziałam lekko zmieszana - Harry? Co ty tu robisz?
- Chyba to co ty - Uśmiechnął się - Nie mogę spać - Oznajmił
- Aha... - Odpowiedziałam tylko - Wiesz, miałam się iść przejść... jak chcesz - Zaproponowałam, ale w końcu przerwałam no bo co ja najlepszego robię
- Jasne - Oznajmił, czyli zrozumiał o co mi chodziło - To gdzie idziemy?
- Nie wiem... - Wzruszyłam ramionami - Zazwyczaj idę tam gdzie mnie zaniesie - Wzruszyłam ramionami
- Hmm... nie wiem gdzie to jest haha - Zaśmiał się cicho - Prowadź
- mhm....
I ruszyliśmy przed siebie. Szliśmy już jakiś czas. Na początku panowała cisza ale potem atmosfera się trochę rozluźniła i nawet fajnie się gadało.
- Serio? Hahaha.... nie mogę - Wybuchałam śmiechem na historię którą opowiedział mi Harry
- No bardzo śmieszne wiesz - Udawał obrażonego
- Sorry, ale nie mogę... serio jak koledzy mogli ci ściągnąć spodnie, na koncercie, przed milionami fanek haha... - Byłam cała czerwona i nie mogłam nabrać powietrza tak bardzo się śmiałam. Po chwili z oczu pociekły mi zły
- Ei... spokojnie - Złapał mnie za ramiona i odwrócił w swoją stronę - Bo się udusisz - Chciał żebym się uspokoiła - Op chwili wszystko wróciło do normy jednak na moich policzkach zostało jeszcze kilka łez
Chłopak bez zastanowienia starł je wierzchem ręki, jednak potem nie zabrał swojej dłoni z mojej twarzy. Zamiast tego położył dłoń na moim policzku i zaczął delikatnie gładzić po nim kciukiem.
Za daleko to doszło. Szybko się otrząsnęłam i odwróciłam się do niego tyłem. Nie chciałam by widział jaka jestem czerwona.
- Lissy - Powiedział ściszonym głosem - Przepraszam... nie wiem dlaczego to zrobiłem - Wytłumaczył
Nic nie powiedziałam. Musiałam dojąć do siebie. Ostatnio tak blisko z chłopakiem byłam kiedy jeszcze "chodziłam" z Marcusem, a to nie było najlepsze z moich wspomnień.
- Jesteś zła? - Zapytał. Na co tylko pokręciłam głową zaprzeczając - Więc dlaczego nie odwrócisz się w moją stronę?
-...- Zaciągnęłam się powietrzem tylko po to by po chwili wypuścić je z cichym świstem - Przepraszam coś mi się przypomniał - Odwróciłam się z powrotem w jego stronę
- Wracajmy już - Zaproponował - Jest już 4:00 rano
- Taa... racja - Oznajmiłam i ruszyłam przed siebie
W drodze powrotnej nie odezwałam się ani słowem. Bałam się że polubię Harrego a potem się w nim zakocham. Nie chciałam się zakochiwać. Zwłaszcza w chłopaku mojej siostry.

czwartek, 22 sierpnia 2013

Prolog.

Siedziałam zamyślona wpatrując się w ludzi za oknem, przemierzających ulice mojego rodzinnego miasteczka. Nie mogę uwierzyć że już za kilka dni mnie tu nie będzie. Tyle wspomnień. Tych dobrych i tych gorszych.
Wróciłam pamięcią do wydarzeń sprzed kilku miesięcy.

 Na zewnątrz było już ciemno. Ulicę oświetlały tylko światła latarni. Oderwałam wzrok od moknącej w deszczu jezdni i wróciłam z powrotem do rzeczywistości. 
Na łóżku siedział Marcus - Mój chłopak
Usiadłam obok niego i lekko wtuliłam się w jego ramię. On zwinnym ruchem przełożył mnie na swoje kolana i zaczął namiętnie całować. Wiedziałam o czym myślał od czasu kiedy okazało się że będziemy dzisiaj sami w moim domu. Jednak ja tego nie chciałam. Pierwszy raz chciałam przeżyć z chłopakiem moich marzeń. Z tym z którym zostanę już na zawsze - A powiedzmy sobie szczerze, ten związek nie była dla mnie niczym poważnym.
Powoli zaczął mnie rozbierać i pomimo moich oporów kontynuował. Nie wytrzymałam.
- Marcus! - Podniosłam lekko głos gdyż nie reagował na wcześniejsze wołania - Co my robimy?
- Jak to co... kochanie - Chciał rozpiąć mi stanik ale go powstrzymałam
- Ja... nie jestem gotowa - Powiedziałam szybko
- Ważne że ja jestem. Zobaczysz spodoba ci się - Znowu chciał mnie rozbierać
- Nie wątpię, ale nie teraz - Jego twarz nagle się skrzywiła. Oczy poczerniały.
- Myślisz że ile ja będę czekać aż dasz mi się przelecieć. Straciłem na ciebie prawie pół roku - Krzyczał... nagle wybuchnął nie wiem jak to możliwe - Albo zrobisz to dobrowolnie, albo cię do tego zmuszę
- Chyba śnisz- Wstałam szybko i zabrałam moją beżową bluzkę
- Jeśli to sen, to będzie to twój najgorszy koszmar - Popchnął mnie na ścianę. 
Z głowy ciekła mi stróżka krwi. Nie miałam siły zaprzeczać czy protestować. Leżałam bezwładnie na podłodze a on robił ze mną co tylko chciał.

Szybko się otrząsnęłam. Właściwie dlaczego wracam pamięcią do tego dnia. To już przeszłość... nie ważne. Całe szczęście jednak że Marcus dostał zakaz zbliżania. Niestety na nic więcej go nie skazano, miał bardzo dobrego prawnika i miał zaledwie 16 lat. 
Na ulicy, za oknem szło małżeństwo z sąsiedztwa i ich dwaj synowie. Chłopcy biegali po trawie wszędzie rozrzucając liście a młodzi rodzice próbowali ich uspokoić. 
Pamiętam swoje dzieciństwo, Kiedy jeszcze mieszkał z nami tata. To były moje dobre wspomnienia. Potem było już gorzej...